Skończyłem "Arboretum". To już. Już jest. Znów ogarnia mnie to przemożne zmęczenie połączone ze zdziwieniem i niekontrolowanymi zastrzykami adrenaliny dopadającymi mnie podczas dalekich wędrówek. Oto utwór. Już jest. Wyłonił się z chaosu. Ma formę, kształt. Można go ocenić, przedyskutować, wykonać. Można go doświadczyć, przeżyć. Od dziś...